Odbierz darmową naklejkę Dodaj miejsce
Nanda - opowieść na Święta
2018-12-21 12:21:19

Nanda - opowieść na Święta

Za oknem pierwszy śnieg, na stole gorąca herbata, a historia mojego własnego psa pasuje jak ulał na bożonarodzeniową opowieść z morałem. Nanda, bo o niej będę pisał, jest samojedem z pierwszego miotu mojej hodowli. Urodziła się w małym miasteczku na Roztoczu, gdzie mieszkałem jakiś czas temu. Włócząc się z moimi psami po pięknych lasach, wstępowałem regularnie do sklepu spożywczego, prowadzonego przez małżeństwo w średnim wieku. Ci bardzo sympatyczni i bardzo zapracowani ludzie zapragnęli mieć psa, a widząc opanowanie i dobre maniery moich samojedów, zapałali do tej rasy niepohamowną miłością.

Nanda trafiła do ich domu otoczonego sporym i bardzo zadbanym ogrodem po ukończeniu siódmego tygodnia życia jako urocza, biała i puszysta kulka. Rodzina składająca się jeszcze z dwojga prawie dorosłych dzieci i całkiem żwawej babci była zachwycona szczeniakiem, o czym dowiadywałem się przy okazji moich wizyt w sklepie. Suczka zamieszkała od początku w eleganckiej budzie na tarasie domu, mając do dyspozycji całą posesję. Czas płynął, mijały letnie i jesienne miesiące, a ja coraz częściej słyszałem o kłopotach jakie stwarza swoim opiekunom. Suczka z pasją przekopywała wypielęgnowane rabatki i korzystała z każdej sposobności by wymknąć się przez furtkę i powłóczyć się po okolicy. Poza tym, co denerwowało jej opiekunów, gotowa była pójść z każdym przechodniem, który okazał jej odrobinę zainteresowania, nie zwracając uwagi na nawoływania domowników. Moje rady, podsuwana literatura, a nawet sporadyczne lekcje pracy z psem nie przynosiły pożądanych rezultatów. Powoli zacząłem zdawać sobie sprawę jak bardzo samotnym psem jest Nanda i że to właśnie brak więzi z człowiekiem skłania ją do ucieczek i kopania w ogrodzie. Chociaż żyła wśród ludzi w trzypokoleniowej rodzinie, tak naprawdę nie była z nimi związana, bo też oni, skądinąd dobrzy i sympatyczni, nie potrafili porozumiewać się z psem, a w zasadzie nie czuli radości i potrzeby z kontaktu z nią. Była nie z nimi, ale obok nich, jako jeden z elementów miłego otoczenia.